Posty

Na karuzeli życia zostałam matką chrzęstną

Obraz
Na wstępie chciałabym Wam serdecznie podziękować za aktywność w komentarzach pod ostatnimi postami. Chętnie odwiedzam Wasze blogi, uczciwie je czytam i dzięki temu pozbyłam się obaw, które niegdyś wyrażałam tutaj pisząc o blogosferze. Może zmieniła ona nieco formę, ale wciąż ma się całkiem nieźle i, co najbardziej pokrzepiające, stwarza kreatywną przestrzeń do interakcji. Mogłabym się oczywiście upierać, że blog to przede wszystkim miejsce rozwoju dla jego autora, ale nic nie zmieni faktu, że świadomość posiadania czytelnika jest motywująca. A myśl, że moje słowa będą stanowić część Waszego dnia, zapiszą się w Waszej pamięci lub wywrą na Was wpływ, wprawia mnie w poczucie gotowości do kontynuowania pisania, z poczuciem odpowiedzialności. Dla mnie blog to fala przenosząca się do kolejnych ośrodków i wywołująca efekt w każdym z nich. Tutaj – ja jestem jej źródłem, Wy ją wzmacniacie i przekazujecie dalej. Dziękuję, że jesteście! Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o kilku wydarzeniach. Niec…

Jak polubić Kraków? Nieporadnik II

Obraz
„W mieście, w którym…” - czyli kilka krakowskich historii.

Podczas spaceru, nieopodal rynku, zostaję zaczepiona przez Panią, która bez słowa komentarza wręcza mi kartkę i długopis. Pani kieruje w moją stronę kilka uśmiechów, spojrzeń i znaków w języku migowym, tak jakby. A że czasami mam potrzebę poczucia wspólnoty, próbuję się przełamać, by dostrzec istotę aktywnego funkcjonowania w społeczeństwie, zdarza mi się podpisywać petycje bądź wesprzeć jakąś inicjatywę. I kiedy, uśmiechając się, usiłuję przeczytać czego dotyczy ta, którą mi wręczono, zostaję obdarowana nadmiarem czułości w postaci soczystego przytulenia. I choć wrażliwa jestem, i emocjonalna, fakt, iż w tabelkę należało wpisać darowaną kwotę, nie pozwolił na uśpienie mojej czujności. Podczas powrotu ze spaceru spotykam tę samą Panią. Mówiącą, żartującą, w towarzystwie koleżanek oszustek, pewnie godzinę wcześniej również niesłyszących. Z języka migowego zajęcia na studiach dopiero przede mną, jeśli uda mi się przebrnąć przez…

Jak polubić Kraków? Nieporadnik I

Obraz
Ponad rok temu stało się - życie ułożyło mi plan, który obejmował zorganizowanie swojego bytowania w mieście Kraków. Miesiące mijały, znajomi pytali o opinię, a ja nie czułam magii, o której wielu opowiada, pisze, śpiewa. Dla mnie było to miasto zimne, ciemne, szare, obce, przemoknięte deszczem. Nie stanowiące całości – przypominające niedokończoną, bezkształtną łamigłówkę typu „połącz kropki” – kilka ulic, na nich odnośniki w postaci uczelnianych budynków i kilka linii tramwajowych.  W tym roku za cel obrałam sobie znalezienie sposobu na Kraków. Mój Kraków.

Krok pierwszy.  Zmieniłam mieszkanie. Okolicę, warunki. Obecnie mam zaszczyt mieszkać w kawalerce o metrażu pozwalającym mi nie pukać, kiedy wychodzę z łazienki. I już nie muszę się martwić, że uszkodzę kogoś, kto w danej chwili przebywa, w tak bliskiej łazience, kuchni. A że poczucie bezpieczeństwa jest z jedną naczelnych dla społeczeństwa potrzeb to bardzo sobie to cenię. Jeśli gotuję i coś mi spada, tym razem mogę to przypisać…

I'm a little bit of everything

...all rolled into one.
Że jednak mam potrzebę mówienia, nieudolnego ubierania myśli w słowa i podarowania im błogiej wolności - uświadamiam sobie, wpisując którejś nocy w przeglądarkę hasło "psycholog Kraków". Że ta chęć zgłoszenia się po pomoc wkrótce minie, bo ustąpi jej przekonanie, że nie jest konieczna (pewnie nastąpi to już o poranku) - wiem, dlatego podświadomie szukam innego rozwiązania i tym razem pierwsze hasło, które przychodzi mi go głowy, brzmi następująco - "blog".
Że może mam coś jeszcze do przekazania - coś, co samo przychodzi mi już wystarczająco naturalnie - jestem pewna, stojąc i prezentując ćwiczenia z kategorii wokalno-teatralno-dziwne moim uczniom, którzy je przykładnie powtarzają, bo są w stanie mi zaufać i uwierzyć w moje kompetencje. I chociaż nie znalazłam się na tym stanowisku dążąc bez ustanku do wyznaczonego celu, a raczej przypadek wziął mnie za rękę i posadził za klawiaturą pianina, tym razem jest mi tam bardzo wygodnie. Pomimo tego,…